MENUMENU
Zaznacz stronę

Autor: prof. dr hab. Michał Łesiów

Ukraina wybiera obecnie (2005) prezydenta na kolejną kadencję, Dotychczasowy prezydent Leonid Kuczma nie może kandydować, bo piastuje ten urząd już drugą kadencję. A prezydent Ukrainy ma stosunkowo dużą władzę w państwach postsowieckich.

Według powszechnego mniemania i politologów obecny premier Ukrainy Wiktor Janukowycz jest kandydatem na prezydenta, popieranym przez Leonida Kuczmę i obecną ekipę rządzącą, Wiktor Janukowycz jest postrzegany jako człowiek rządzących obecnie Ukrainą klanów oligarchicznych i jako taki, który pragnie większej integracji z Rosją i powstrzymania intensywnej integracji Ukrainy z NATO i Unią Europejską.
Wielu Ukraińców boi się wygranej Janukowycza, bo to oznaczałoby, że nie tylko młode państwo, ale i kultura ukraińska może być skazana na jeszcze większą rusyfikację, która trwa na Ukrainie od dawna pod rządami kolejnych carów rosyjskich, a potem pod płaszczykiem sowietyzacji, która dla Ukrainy była faktycznie ukrytą i prawie jawną rusyfikacją w wielu dziedzinach kultury narodowej, w tym również – języka ojczystego.
Optymiści ukraińscy mają nadzieję na to, że wybory wygra lider opozycji ukraińskiej Wiktor Juszczenko pod warunkiem, że wybory będą w pełni demokratyczne i bez zafałszowań, co się zdarza ostatnio w państwach postsowieckich.

O stanowisko głowy państwa ukraińskiego walczyło 24 kandydatów, ale obecnie już wiemy na pewno, że liczy się tylko dwóch, a mianowicie były premier Ukrainy Wiktor Juszczenko i obecny premier Ukrainy Wiktor Janukowycz, którzy otrzymali w pierwszej turze wyborów prawie jednakową ilość głosów z niedużą przewagą kandydata opozycyjnego Juszczenki.

Do drugiej tury wyborów staną oni obaj w szranki. Każdy z nich liczy na wyborców pozostałych 22 kandydatów, którzy w pierwszej turze otrzymali nieznaczną ilość głosów.

Wśród tych, którzy odpadli w pierwszej turze wyborów, największy procent głosów zdobyli: Ołeksandr Moroz, lider Socjalistycznej Partii Ukrainy zdobył prawie 6% głosów, a na jego wyborców mógłby liczyć Wiktor Juszczenko w drugiej turze; Petro Symonenko, lider Komunistycznej Partii Ukrainy, która najchętniej odrodziłaby Związek Sowiecki, a w ukraińskim parlamencie czyli w Radzie Najwyższej posługuje się tylko językiem rosyjskim, zdobył niewiele ponad 5% głosów w pierwszej turze ale na jego wyborców może liczyć pewnie prorosyjski Wiktor Janukowycz; Natalia Witrenko, szefowa Postępowej Partii Socjalistycznej, która do wyborów szła pod hasłami skrajnie antyamerykańskimi, nawołując, żeby Ukraina nie wstępowała do „żadnego Międzynarodowego Funduszu Walutowego”, zdobyła 1,5% głosów, na jej wyborców chyba nie może liczyć prozachodni opozycyjny Wiktor Juszczenko. Pozostali kandydaci zdobyli minimalną ilość głosów, nie przekraczając nawet 1 procenta i ci którzy na nich głosowali, mogą poprzeć w drugiej turze Janukowycza lub Juszczenkę, a to się rozstrzygnie już 21 listopada w drugiej turze wyborów prezydenckich na Ukrainie.
Nasza polska opcja marzy o wygranej Wiktora Juszczenki z różnych powodów. Jeszcze nie wiadomo, kto oficjalnie wygra wybory na prezydenta Ukrainy, trzeciego już z kolei prezydenta suwerennego Państwa Ukraińskiego po Leonidzie Krawczuku i Leonidzie Kuczmie, który nie postarał się o dożywotnią prezydenturę, co należy mu zaliczyć na plus. Kuczma to jednak nie Łukaszenko.

A opozycyjny kandydat na prezydenta Ukrainy to doktor honoris causa Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej z roku 2000, który to tytuł honorowy został mu przyznany m.in. „za niezwykle aktywną działalność inicjującą i wspierającą wszechstronną współpracę polsko-ukraińską” jako wybitny finansista i ekonomista.
Ukraina przeżywa obecnie przełomową chwilę z nadzieją na to, że się coś powinno zmienić na lepsze, i z obawą, w którą stronę pójdzie oficjalna polityka Państwa po wyborze nowego prezydenta, który ma o wiele większą władzę w Ukrainie, niż w Polsce.

W drugiej turze wyborów prezydenckich, które się odbyły 21 listopada 2005 r., rywalizowało ze sobą dwóch kandydatów na urząd prezydenta tego państwa: aktualny premier Ukrainy Wiktor Janukowycz i były premier Ukrainy, obecnie lider opozycji – Wiktor Juszczenko.

Wiktor Janukowycz jest postrzegany jako człowiek obecnego prezydenta Leonida Kuczmy, reprezentujący politykę prorosyjską i antyzachodnią. Jest posądzany o przeszłość kryminalną, ale popiera go w większości zrusyfikowany językowo wschód Ukrainy, a szczególnie uprzemysłowiony Donbas. Janukowycz w pierwszej turze wyborów przegrał minimalnie z liderem opozycji Wiktorem Juszczenką mimo to, że Juszczenko nie był dopuszczany do przedstawienia swojego programu w środkach masowego przekazu i mimo to, że prorządowa grupa według wszelkiego prawdopodobieństwa dopuszczała się pewnego rodzaju manipulacji i fałszerstw, o czym mówi i opozycja ukraińska, i przedstawiciele obserwatorów zagranicznych.

Wiktor Juszczenko – lider opozycji, były premier Ukrainy jest postrzegany jako rzecznik prozachodniej polityki, i kierunku Państwa Ukraińskiego, na którego pokładają wielką nadzieję Ukraińcy, a w szczególności – mieszkańcy południowo-zachodnich obwodów Ukrainy ze Lwowem, Tarnopolem i Kijowem na czele.
Pierwsze sondaże po drugiej turze wyborów wskazywały na wygraną Wiktora Juszczenki, ale na oficjalne wyniki wyborów prawdopodobnie trzeba będzie poczekać nawet trzy tygodnie, bo obliczanie głosów natrafia na pewne trudności i podejrzenia o zafałszowanie wyborów w niektórych okręgach wyborczych.

Ukraina, Polska, Europa i świat z niepokojem czeka na ostateczne oficjalne wyniki wyborów prezydenckich w Ukrainie. Wiktor Juszczenko jest faworytem nie tylko Ukraińców opozycyjnych i prozachodnich, krytykujących dotychczasową władzę Ukrainy, ale też absolutnej większości Polaków i całego świata tęskniącego za większym stopniem demokratycznych działań w krajach postkomunistycznych, to też warto sobie uświadomić i przypomnieć, kim jest Wiktor Juszczenko, który w pewien sposób zwycięża wraz z rodzącą się demokracją na Ukrainie, ale nie jest jeszcze pewne, czy zostanie trzecim z kolei prezydentem Ukrainy po Leonidzie Krawczence i Leonidzie Kuczmie.

Dla nas w Lublinie jest Juszczenko jednym z kilkudziesięciu doktorów honorowych Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej z roku 2000-nego, kiedy był on jeszcze premierem, ale po jego odejściu z tego stanowiska przeszedł do opozycji jako lider partii „Nasza Ukraina”.

W roku 2000 senat UMCS postanowił „nadać tytuł doktora honoris causa Panu Premierowi Ukrainy Wiktorowi Juszczence za niezwykle aktywną działalność inicjującą i wspierającą wszechstronną współpracę polsko-ukraińską, zwłaszcza w dziedzinie bankowości, gospodarki, a także w sferze humanitarnej” – jak głosiła Uchwała Senatu Akademickiego UMCS z dnia 27 września 2000-ego roku.

Była to inicjatywa Wydziału Ekonomicznego UMCS, gdyż Wiktor Juszczenko jest z wykształcenia i swej działalności zawodowej – wybitnym finansistą i ekonomistą, a opinie wspierające tę inicjatywę napisali i wygłosili: Hanna Gronkiewicz-Waltz, ówczesny Prezes Narodowego Banku Polskiego oraz ekonomiści – profesorowie Jan Głuchowski z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu i Alicja Pomorska z UMCS.

Od wyborów prezydenckich na Ukrainie, które jeszcze się nie zakończyły, na oczach całego świata, w tym również i przede wszystkim w Polsce, dzieją się wydarzenia pełne nadziei i obaw, ryzykowne i konieczne dla obudzenia się i wzmocnienia demokracji. Pojawiło się nowe pojęcie – „rewolucja pomarańczowa”.
Jest to zjawisko w pewnym stopniu podobne do tego, które przeżywało społeczeństwo polskie przed dwudziestu kilku laty. Wtedy Polska została zauważona przez świat, a w mass mediach często powtarzane było słowo „solidarność” i nazwisko Wałęsa. Obecnie świat zauważył Ukrainę, która od kilku tygodni zmaga się z rządzącymi w Ukrainie postsowieckiej władzami i które zostały przyłapane przez naród na fałszerstwach wyborczych. Ukraina nie schodzi z pierwszych stron gazet i audycji telewizyjnych. Z nadzieją patrzy się obecnie na Wiktora Juszczenkę, lidera opozycji ukraińskiej, który nie mając władzy ani dostępu do środków medialnych, potrafił skupić wokół siebie zwolenników tzw. „rewolucji pomarańczowej” ukierunkowanej na demokrację, szukającą prawdy i odważnie występującą przeciwko przestarzałemu totalitaryzmowi i oszukaństwu. Naród poczuł się obrażony i wyraża to odważnie, żywiołowo i rozważnie. Kim jest Juszczenko?

Urodził się przed 50 laty we wsi Chrążówka w obwodzie Sumskim w rodzinie nauczycielskiej. W roku 1975 ukończył studia ekonomiczne w Tarnopolu w Instytucie Finansowo-Ekonomicznym i dziewięć lat później uzyskał stopień naukowy doktora nauk ekonomicznych w Ukraińskim Naukowo-Badawczym Instytucie Gospodarki i Rolnictwa. Jest autorem wielu prac naukowych publikowanych w kraju i za granicą. Swoją karierę zawodową związał z instytucjami finansowymi Ukrainy. Ocenia się go jako doskonale przygotowanego do pełnienia obowiązków w służbie publicznej, jako osobę o wielkim harcie ducha i determinacji, znakomicie wypełniającego rolę lidera, który swoimi działaniami zdecydowanie przyśpieszał zmiany w mentalności innych osób.
Gdy Wiktor Juszczenko obejmował funkcję prezesa Narodowego Banku Ukrainy, inflacja na Ukrainie w roku 1993 osiągnęła katastrofalną dla gospodarki i społeczeństwa wysokość. Polityka prowadzona przez Narodowy Bank Ukrainy pod kierownictwem Juszczenki pozwoliła znacznie obniżyć tę inflację. Stało się to możliwe między innymi dzięki doprowadzeniu przez Wiktora Juszczenkę do znacznego stopnia niezależności banku centralnego w prowadzeniu polityki pieniężnej i dzięki przeciwstawianiu się presji części polityków na emisję pustego pieniądza. Warto podkreślić ten fakt, że Narodowy Bank Ukrainy wtedy wręcz modelowo współpracował z Narodowym Bankiem Polskim, korzystając między innymi z polskich doświadczeń w zakresie budowy systemu nadzoru bankowego, polityki walutowej czy przy zwalczaniu hiperinflacji.

To w czasie jego prezesury Narodowego Banku Ukrainy wprowadzono nową walutę ukraińską – hrywnę – która stabilizując finanse Ukrainy stała się jednocześnie symbolem niezależności Ukrainy i stanowiła podstawę jej niezależnej gospodarki, uporządkowała system pieniężny kraju, była przejrzysta i spotkała się z wyraźną akceptacją społeczeństwa. Stosunkowo duża stabilność ukraińskiego systemu bankowego i hrywny uznana została powszechnie za zasługę Wiktora Juszczenki jako prezesa banku centralnego. W roku 1997 prestiżowe czasopismo „Globale Finance” zaliczyło go do grona sześciu najlepszych prezesów banków centralnych na świecie.

W roku 2000-nym, kiedy tu w Lublinie Juszczenko otrzymywał tytuł doktora honorowego Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej, był premierem Ukrainy, które to stanowisko zostało mu odebrane i musiał przejść do opozycji, wygrywając ostatnio wybory na prezydenta minimalnie z Janukowyczem w pierwszej turze wyborów. Sprawa się jeszcze nie zakończyła, Ukraina i świat jest absolutnie za tym, żeby tak uzdolniony i wiarygodny człowiek stanął na czele Państwa Ukraińskiego jako prezydent, co się stać może, ale pewności nie ma.

***

W dniu 3 grudnia Sąd Najwyższy Ukrainy uznał drugą turę wyborów pre¬zydenckich za nieważną, bo stwierdzono dużo nieprawidłowości i fałszerstw podczas przeprowadzonych wyborów, anulował też ogłoszenie wygranej w tych wyborach obecnego premiera Ukrainy Wiktora Janukowycza, a także wyznaczył termin powtórzenia drugiej tury wyborów prezydenckich na 26 grudnia b.r., co satysfakcjonuje zwolenników Wiktora Juszczenki, lidera opozycji i wszystkich zwolenników „rewolucji pomarańczowej”, nie jest ta decyzja po myśli zwolenników Wiktora Janukowycza, prezydenta Leonida Kuczmy i… prezydenta Rosji Putina, który wyraźnie podczas wyborów popierał wszystkimi możliwymi sposobami prorosyjskiego kandydata na prezydenta Wiktora Janukowycza.

Werdykt Sądu Najwyższego Ukrainy jest wyraźnym zwycięstwem ukraińskiej opozycji, co widać było wyraźnie na reakcji zebranych na Placu Niezależności w Kijowie „pomarańczowych opozycjonistów”, którzy są pewni wygranej 26 grudnia lidera opozycji Juszczenki. Korespondent Telewizji Polskiej Piotr Kraśko w swej relacji z Kijowa w tym dniu radził zapamiętać ukraińskie słowo peremoha, co znaczy zwycięstwo, bo jest to pierwsze wyraźne zwycięstwo opozycji ukraińskiej i jakby początek demokracji na Ukrainie. W patriotów ukraińskich i zwolenników demokracji w krajach Unii Europejskiej i świata wstąpił duch nadziei na to, że Ukraina staje się coraz bardziej demokratycznym państwem i że pod ewentualnym prezydentem Ukrainy Wiktorem Juszczenką ten Kraj nad Dnieprem i Dniestrem jeszcze bardziej się udemokratyczni, co sprawi głębokie zmiany w ustroju i gospodarce narodowej tego państwa powstałego na gruzach Związku Sowieckiego.

Wracając do roku 2000-nego, kiedy ówczesny premier Ukrainy Wiktor Juszczenko otrzymał od Senatu UMCS w Lublinie doktorat honorowy tej uczelni, chciałbym przypomnieć, jak oceniła wówczas Juszczenkę ówczesna prezes Narodowego Banku Polskiego Hanna Gronkiewicz-Waltz w swej recenzji-opinii na tej uroczystości. Tu zacytuję kilka fragmentów jej wypowiedzi o jej koledze po fachu, finansiście i ekonomiście Wiktorze Juszczence, który „w życiu zawodowym udowodnił, że jest osobą, która doskonale zna i rozumie mechanizmy gospodarki rynkowej”. I tu przytacza Hanna Gronkiewicz-Waltz taki fakt:

„W styczniu 1993 roku Juszczenko został wybrany przez Radę Najwyższą na Prezesa Zarządu Narodowego Banku Ukrainy. Bank centralny pod jego kie¬rownictwem, podobnie jak w innych krajach postkomunistycznych, stał się w procesie ukraińskiej transformacji w kierunku gospodarki rynkowej instytucją pionierską, stabilizującą gospodarkę, a jednocześnie wiodącą w procesie przemian […] Dzięki jego wielkiemu zaangażowaniu i pod jego bezpośrednim kierownictwem dokonano na Ukrainie reformy pieniężnej, która miała przejrzysty niekonfiskacyjny charakter i uzyskała pełną akceptację społeczeństwa. Sukcesy pierwszej kadencji Pan Prezes Juszczenko okupił wielkim wysiłkiem i stresem i nie chciał już kandydować na drugą kadencję”.

I dalej Prezes Narodowego Banku Polskiego opowiada:

„W tym miejscu pozwolę sobie na osobistą dygresję, gdyż myślę, że mam skromny udział w tym, iż Pan Prezes zdecydował się mimo wszystko kandydować na drugą kadencję. Pamiętam, że kiedy w Kijowie odwoził, mnie osobiście na lotnisko w dniu 13 grudnia 1996 roku, poprzedzającym jego wybór na drugą kadencję (wszyscy wiedzą, że Pan Prezes bardzo lubi sam prowadzić samochód) i byłam nieco przerażona szybkością jazdy, przekonywałam go do pozostania w służbie publicznej. Cieszę się, że być może i moje argumenty przyczyniły się do tego, że nie tylko pozostał w banku centralnym, ale później zdecydował się na podjęcie bardzo trudnej misji i odpowiedzialnej funkcji Premiera Ukrainy”.

Proces wyborów prezydenckich na Ukrainie trwa. Na 26 grudnia 2005 r. wyznaczony został termin powtórzenia drugiej tury wyborów, bo nie ma żadnych wątpliwości, że zostały one brutalnie sfałszowane na korzyść Janukowycza, co ostatecznie zawyrokował Najwyższy Sąd Ukrainy. Przy okazji pojawiło się nowe zjawisko w Ukrainie, zwane „pomarańczową rewolucją”, świat poważnie zwrócił uwagę na suwerenne państwo, jakim jest Ukraina, można też zauważyć poważny zwrot w postrzeganiu Ukrainy i Ukraińców przez wszystkich Polaków, jako społeczeństwa nie tylko porywczego, ale i wytrwałego, rozsądnego, realistycznie myślącego o demokratyzacji państwa i społeczeństwa, co nie jest takie łatwe, kiedy weźmiemy pod uwagę długie lata panowania autokratyzmu carskiego, a następnie totalitaryzmu sowieckiego na Ukrainie wielu pokoleń. Stało się coś graniczącego z cudem. Polska i Polacy zaś wykazali się wielką mądrością podając pomocną rękę największemu wschodniemu sąsiadowi – Ukrainie – mimo to, że dotychczasowe stereotypy Ukrainy i Ukraińców były nie zawsze pozytywne, a historia wciąż ciążyła niesprzyjająco na naturalną i żywiołową przyjaźń miedzy narodem polskim i ukraińskim. Stało się coś, co bardzo dobrze świadczy o dojrzałości politycznej społeczeństwa obu krajów suwerennych – Polski i Ukrainy.

I znów patriotycznie myślący Ukraińcy, a wraz z nimi i Polacy oraz przedstawiciele narodów wchodzących w skład Unii Europejskiej mają głęboką nadzieję, że Wiktor Juszczenko wygra w drugiej turze wyborów prezydenckich na Ukrainie.

Kiedy w roku 2000 Wiktor Juszczenko otrzymywał honorowy doktorat Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie ówczesna Prezes Narodowego Banku Polskiego Hanna Gronkiewicz-Waltz w swej opinii stwierdziła między innymi:

„Wiktor Juszczenko jest człowiekiem bardzo znanym w środowisku międzynarodowym […], a jego zatwierdzenie przez Radę Najwyższą na stanowisko Premiera Ukrainy w roku 1999 „stanowiło wyraźny sygnał dla społeczności międzynarodowej, że Ukraina nieodwracalnie będzie kontynuować drogę reform ku gospodarce rynkowej”.

Pani Hanna Gronkiewicz-Waltz wyrażała wówczas swoją opinię o koledze po fachu Wiktorze Juszczence w sposób następujący:

„Jestem szczególnie zaszczycona, że UMCS zaprosił mnie do wyrażenia mojej opinii. Wiktora Juszczenkę znam od 1993 roku, kiedy to spotkaliśmy się w Londynie. Od tego roku kontakty między Narodowym Bankiem Polskim i Narodowym Bankiem Ukrainy rozwijały się bardzo owocnie i chciałabym w tym miejscu podkreślić, że są one chyba najbardziej dynamiczne, biorąc pod uwagę współpracę z bankami centralnymi innych krajów Europy Środkowo-Wschodniej. Bilateralna wymiana doświadczeń, w szczególności w zakresie polityki pieniężnej i nadzoru bankowego oraz wizyty naszych przedstawicieli w Warszawie i Kijowie intensyfikują tę współpracę, przyczyniając się do lepszego poznania i zrozumienia wyzwań, które Polska i Ukraina muszą podejmować w trudnym okresie transformacji”.

Podkreślając w tym zasługi Wiktora Juszczenki ówczesna Pani Prezes Narodowego Banku Polskiego stwierdziła cztery lata temu, że „obecnie bank centralny Ukrainy jest bankiem nowoczesnym, posiadającym profesjonalną kadrę i stosującym najnowsze rozwiązania techniczne”.

A sam doktor honorowy wówczas w swym wystąpieniu stwierdził, między innymi, że „Ukraina i Polska mogą i powinny iść do Europy razem. Nasze strategiczne partnerstwo pobłogosławiła sama historia, która daje nam szansę realizacji śmiałych projektów stulecia”. Wyraził też głęboką nadzieję, że „Uniwersytet /lubelski/ w dalszym ciągu wnosić będzie znaczący wkład w kształcenie polskich elit i wzmacnianie współpracy polsko-ukraińskiej”. Co się też na naszych oczach dzieje i organizacyjnie i żywiołowo, kiedy przyjaźń między narodami się wzmacnia naturalnie i coraz żywiej.

Po zwycięstwie w wyborach na prezydenta Ukrainy Wiktora Juszczenki, który kilka lat temu uzyskał tytuł honorowy doktora UMCS oraz odsłonił tablicę z napisem „Europejskie Kolegium Polskich i Ukraińskich Uniwersytetów”, i przez to stał się dla nas w Lublinie wyjątkowo bliski, powołany został nowy rząd Ukrainy ze słynną Julią Tymoszenko na czele. Chodzą słuchy, że w czerwcu bieżącego roku mają odwiedzić Lublin i Prezydent Ukrainy Juszczenko i Premier Ukrainy Tymoszenko oraz wiele innych polityków i politologów z Polski, Ukrainy i innych krajów w związku z planowanym Kongresem „Ukraina XXI wieku” w ramach obchodów Roku Ukrainy w Polsce. Warto przypomnieć, ze rok 2004 był rokiem Polski w Ukrainie, w którym to roku czynny udział wzięli naukowcy również środowiska lubelskiego podsumowując jakoby wieloletnie związki kulturowe i naukowe z kulturą i nauką ukraińską. W wyjazdach na Ukrainę wzięli wówczas udział naukowcy i inni działacze kultury z różnych oś¬rodków polskich, w tym również z Lublina, propagując osiągnięcia badawcze w Polsce w powiązaniu z wynikami współpracy polsko-ukraińskiej od szeregu lat, ze szczególnym uwzględnieniem naszego środowiska lubelskiego, które nawet geograficznie znajduje się najbliżej do suwerennego już Państwa Ukraińskiego.
Obecnie po zwycięstwie sił demokratycznych w Ukrainie, po zwycięstwie cudownej i niezapomnianej „rewolucji pomarańczowej” nad Dnieprem świat zauważył, jak nigdy przedtem, że Ukraina ze względu na swoje rozmiary przestrzenne i ludzkie, potencjał i położenie geograficzne, jest ważnym krajem, który w istotny sposób może oddziaływać i będzie oddziaływać na sytuację w Europie nie tylko Środkowo-Wschodniej, ale też w całej Europie i na świecie w XXI wieku, stąd tytuł ogólny planowanego Kongresu „lubelskiego” – „Ukraina XXI wieku”.
Doświadczeni politycy, politolodzy oraz myśliciele innych nauk humanistycznych i ścisłych zdają sobie sprawę z tego, że zakres i kierunki tego oddziaływania Ukrainy na kraje sąsiednie i na kształt polityki rzec by można globalnej (a przecież widmo takiej czy innej globalizacji nam grozi i nas nie minie!). A udział w tym procesie Ukrainy zależeć będzie od tego, jaka będzie polityka tego państwa, rozwój gospodarczy, przemiany społeczne, demograficzne, tożsamość językowa i kulturalna. Jak zostało stwierdzone w planie organizującym ten Kongres, „To, jaka będzie Ukraina, wpłynie nie tylko na losy jej obywateli i miejsce tego państwa we wspólnocie międzynarodowej, ale także na kraje sąsiednie, m.in. Polskę, Federację Rosyjską oraz na inne kraje w Europie i Azji. O losach Ukrainy zadecydują jej obywatele, jednak konsekwencje tych decyzji będą miały znaczenie znacznie szersze”.

Ukraina przez swoje wybory politycznie, społeczne i gospodarcze będzie wpływała no sytuację, w całej przestrzeni postradzieckiej, należy ona bowiem historycznie do przestrzeni zajmowanej przez ostatnie ponad siedemdziesiąt lat przez Związek Sowiecki. Możliwe są tu różne wybory i scenariusze tych ukierunkowań: wzmocnienie i poszerzenie gospodarki rynkowej i przestrzeni społeczeństwa obywatelskiego i włączenie się do procesów zachodzących w związku z integracją europejską, co przyświeca wybranemu teraz prezydentowi i rządowi nowemu w Ukrainie, albo kontynuowanie kierunków rozwoju postrzeganych do niedawna w latach ostatnich, co może się zmienić i powinno się zmienić po objęciu władzy przez nowo wybranego prezydenta Ukrainy Wiktora Juszczenkę i mianowanego przezeń i zatwierdzonego przez ukraiński „sejm” czyli Radę Najwyższą rząd z Julią Tymoszenko na czele.

O tym przede wszystkim miały obradować w czerwcu 2005 r. w Lublinie tęgie głowy polityków i innych elit intelektualnych Ukrainy, Polski i innych krajów nie wyłączając Federacji Rosyjskiej oraz Europy Zachodniej. Wspomnianej planowanej Konferencji nie udało się doprowadzić do realizacji, bo w Ukrainie nastąpiły pewne zawirowania polityczne, coś w rodzaju „wojny na górze”, ale to się zdarza, a poza tym, jak się mówi „co się odwlecze to nie uciecze”. Bądźmy dobrej myśli!

Podziel się: