MENUMENU
Zaznacz stronę

ANDRZEJ MICHALISZYN

4.1. Charakter funkcjonowania Kościoła w latach 1957-1989

4.2. Utworzenie nowych struktur 1989-1996

Na fali przemian jakie miały miejsce w 1956 r. doszło do złagodzenia polityki państwa wobec Kościoła i innych związków wyznaniowych. Konsekwencją tego było wyrażenie zgody przez władze na erygowanie przez ks. Prymasa Polski pewnej ilości placówek greckokatolickich przy parafiach rzymskokatolickich. W tej części zostanie ukazane jak w praktyce wyglądało zakładanie greckokatolickich placówek duszpasterskich i jak układała się współpraca z łacińskimi księżmi. Przedstawione zostaną ponadto problemy z jakimi spotykali się księża pracujący wśród swoich wiernych. I to już wtedy kładziono podwaliny pod przyszłe struktury kościelne, które powstaną gdy zmieni się sytuacja polityczna w Polsce. Kościół greckokatolicki w Polsce na przestrzeni tego czterdziestolecia osiągnął status metropolii podporządkowanej bezpośrednio Stolicy Apostolskiej. Przyjrzyjmy się bliżej temu jaki szlak trzeba było pokonać, aby osiągnąć taki stan rzeczy.

4.1 Charakter funkcjonowania kościoła w latach 1957-1989

Fakt utworzenia ośrodków religijnych stał się wyznacznikiem nowej epoki w dziejach Kościoła greckokatolickiego w Polsce. Był to kolejny krok w kierunku reorganizacji kościoła. Ks. I. Harasim twierdzi, że był to początek odbudowy działalności cerkwi greckokatolickiej w Polsce po II wojnie światowej.

Od tego momentu bowiem zwiększa się liczba placówek duszpasterskich. W 1957 r. powstało 17 placówek, a w1958 – 15 , 1959 – 3, 1961 – 2, 1962 – 2, 1963 – 1, 1965 – 4, 1985 – 4 i odnowiono 3 ośrodki. S. Stępień podaje, że w 1958 r. było 38 placówek, 1959 – 43, 1960 – 45, 1961 – 46, 1965 – 53, 1967 – 56.

Tworząc daną placówkę starano się tak ją umieścić, aby okoliczna ludność miała jak najmniej utrudniony dojazd. Ludzie bowiem często pokonywali dziesiątki kilometrów, aby tylko być na „swojej” liturgii. Z powodu braku dostatecznej ilości księży, jeden kapłan obsługiwał kilka placówek. Nabożeństwa odbywały się nieregularnie, głownie w większe święta. Sprawne funkcjonowanie utrudniał dodatkowo brak własnych świątyń. Odprawiano w kościołach, kaplicach i poniemieckich świątyniach. Kapłani greckokatoliccy mogli jedynie odprawiać liturgię i inne nabożeństwa oraz głosić słowo Boże. Dopiero 17 X 1958 r. Prymas Wyszyński udzielił szesnastu księżom greckokatolickich prawa wykonywania wszystkich czynności liturgicznych i duszpasterskich wchodzących w zakres praw i obowiązków proboszczów. Dekrety ważne były przez rok. Po tym okresie czasu należało się zgłosić po ich przedłużenie. Utworzenie placówek duszpasterskich było krokiem ku stworzenia możliwości niesienia posługi duszpasterskiej ludziom, którzy tej posługi dotąd w większości byli pozbawieni.

Zmierzając do powstrzymania procesu powstawania sieci placówek greckokatolickich oraz w celu przeciągnięcia grekokatolików na prawosławie, władze sprzyjały powstawaniu parafii prawosławnych szczególnie na terenie województwa rzeszowskiego. Na przestrzeni lat 1958/1959 powstało tam 14 parafii prawosławnych. Ludność greckokatolicka pozbawiona możliwości uczestniczenia w swoich nabożeństwach przechodziła do prawosławia. Takie przypadki zaobserwowano w Gładyszowie i Kelnikowie.

W latach 1957-1989 Cerkiew była częściowo tolerowana, ale pozostawała bez możliwości podejmowania działań prawnych. Kościół nie miał uregulowanego statusu prawnego. Władze nadal nie zgadzały się na legalizację Kościoła greckokatolickiego, a ponadto zabraniano w ogóle o nim mówić. Jak trafnie podkreśla R. Drozd: “Dla władz kler greckokatolicki był zawsze podejrzany”.

Na utworzenie każdej nowej placówki wymagana była zgoda władz państwowych i kościelnych. Ze strony władz kościelnych decyzję taką podejmował Prymas, dany ordynariusz miejsca i miejscowy proboszcz. Przyjrzyjmy się jak ta sprawa wyglądała w praktyce. Zdarzały się przypadki kiedy Prymas wyrażał zgodę na odprawianie greckokatolickich nabożeństw natomiast miejscowy ordynariusz był temu przeciwny. Ks. B. Hrynyk w liście do Prymasa pisze: ”Najgroźniejsza sytuacja dla wiary ludności greckokatolickiej zaistniała na terenie diecezji tarnowskiej, gdzie tamtejszy ordynariusz ks. Bp Stepa nie zgadza się na obsługę wiernych obrządku greckokatolickiego i na nabożeństwa, zwłaszcza we wsiach: Hańczowa, Kuńkowa, Łosie, Wysowa (pow. Gorlice) i w Krynicy.”

W praktyce kapłani greckokatoliccy nie mogli sprawować danej posługi, o ile nie uzyskali zgody od danego łacińskiego proboszcza. Nie byli bowiem proboszczami miejsca, a jedynie proboszczami personalnymi. Początkowo nie udzielono kapłanom zezwolenia na wykonywanie takich posług duszpasterskich jak udzielanie ślubów, chrztów, pogrzebów, katechizowanie. Oto jakie uprawnienia posiadał ks. Dziubyna: „ Upoważnienia, które Wielebny Ksiądz otrzymał (…) od tutejszej Kurii Biskupiej, dotyczą jedynie publicznego kultu w obrządku greckokatolickim, a więc odprawiania Mszy św. i nabożeństw, głoszenia kazań, a nie funkcji prawem powszechnym zastrzeżonych proboszczowi, do których zalicza się chrzest, zaopatrzenie chorych, błogosławienie małżeństw, odprawianie pogrzebów, wszelkie uroczystości poświęcenia poza Kościołem, prowadzenie procesji po drogach publicznych, poświęcanie wody chrzcielnej (kan. 462). Wielebny ksiądz może jednak chrzcić według własnego obrządku i równocześnie bierzmować dzieci nie posiadające używania rozumu pod określonymi warunkami (…). Ksiądz może błogosławić małżeństwa jednak też pod pewnymi warunkami(…). Nie wolno też odprawiać kolędy, gdyż jest to funkcja proboszczowska.”

Placówki greckokatolickie, jakie tworzono miały charakter personalny, nie miały statutu parafii. Zdarzały się przypadki, że ksiądz rzymskokatolicki odmawiał udzielania delegacji na błogosławienie małżeństw dla kapłana greckokatolickiego. W wyniku czego narzeczeni musieli zawrzeć małżeństwo w obrządku łacińskim. Taki przypadek opisuje ksiądz Dziubyna. Bywało też tak, że nie wydawano metryk chrztu grekokatolikom, którzy chcieli zawrzeć małżeństwo w obecności swego kapłana. Ponadto bywały i takie sytuacje: „ …na tych terenach, gdzie na mocy dekretów Waszej Eminencji duszpasterzują kapłani obrządku gr.-kat., kapłani obrządku rzym.-kat. błogosławią małżeństwa wiernych obrządku gr.-kat.” W tym miejscu ks. Dziubyna powołując się na obowiązujące prawo, a także artykuł ks. E. Przekopa „ Forma prawna zawarcia małżeństwa ze względu na obrządek” pisze: „Kapłani obrządku łacińskiego mogą ważnie błogosławić małżeństwa wiernych obrządku wschodniego tylko tam, gdzie nie duszpasterzują kapłani obrządku wschodniego. Tam jednak, gdzie duszpasterzują kapłani obrządku wschodniego, kapłani obrządku łacińskiego nie mogą ważnie błogosławić małżeństw wiernych obrządku wschodniego, gdyż w tym wypadku wierni obrządku wschodniego nie są podwładnymi proboszczów obrządku łacińskiego i podlegają jurysdykcji duszpasterzujących tam kapłanów obrządku wschodniego”.

Sprawa pochówku wiernych wyglądała podobnie. Były przypadki, kiedy ksiądz rzymskokatolicki zagrażał, że jeśli on sam nie będzie chował umarłego, to pogrzeb się nie odbędzie. Sprawa budziła sprzeciw łacińskich proboszczów, kiedy kapłan greckokatolicki chciał pochować zmarłego wiernego w miejscowości, w której nie miał dekretu na odprawianie nabożeństw. Takie przypadki miały miejsce w Miastku. Wiele kontrowersji wzbudzała też sprawa udzielania sakramentu bierzmowania przez księży greckokatolickich grekokatolikom, którzy byli ochrzczeni w rycie łacińskim. Sprawę tę musiała rozstrzygać aż Stolica Apostolska. Święta Kongregacja dla Kościoła Wschodniego w liście do prymasa Wyszyńskiego zalecała aby „Kapłani obrządku wschodniego nie udzielali bierzmowania poza chrztem, chyba że uzyskają na to zgodę ordynariusza miejsca. W tej sytuacji księża, gdy chcieli udzielić bierzmowania osobie wcześniej ochrzczonej za każdym razem zwracali się o pozwolenie do danej Kurii Biskupiej.

W wyniku robienia trudności niektóre posługi kapłani wykonywali w domach jak np. chrzest, o czym informował ks. Z. Drozd Sekretariat Prymasa Polski: „Dekret Księdza Prymasa nie ogranicza jakości posługi kapłańskiej w parafiach diecezji tarnowskiej. Z treści dekretu jasno wynika, że mogę sprawować wszystkie czynności duszpasterskie w obrządku greckokatolickim dla wiernych tego obrządku. Tymczasem w praktyce jest zupełnie inaczej. Nie mogę oficjalnie sprawować sakramentu chrztu świętego, ponieważ miejscowi proboszczowie zabraniają chrzcić w świątyniach. Zainteresowanym rodzicom nie dają pozwolenia na chrzest ich dziecka w cerkwi, jeśli rodzice mają życzenie, abym ja ich dziecko ochrzcił. Wobec takiej sytuacji zmuszony byłem chrzcić dzieci w domach ich rodziców. Wydarzenia takie miały miejsce w Małastowie i Łosiu”.

Kwestia jak często mają być odprawiane nabożeństwa greckokatolickie również wywoływała wiele napięć. Powyżej cytowany ks. Z. Drozd w tym samym piśmie pisze: „Dekret Księdza Prymasa Polski z dnia 13 sierpnia 1977 r. nie ogranicza ilości kapłańskiej posługi w parafiach diecezji tarnowskiej. Tymczasem miejscowi duszpasterze tychże parafii twierdzą, że lokalne przepisy diecezji tarnowskiej ograniczają posługę każdego kapłana greckokatolickiego, moją również do pięciu razy w roku. Tylko i wyłącznie w większe święta mogę złożyć wiernym obrządku greckokatolickiego w tychże parafiach i zapewnić im duszpasterską posługę”. Jednak były miejsca, gdzie współpraca duchownych dwóch obrządków rzymskokatolickiego i greckokatolickiego układała się pomyślnie. Tak było w Komańczy oraz w Uściu Gorlickim, gdzie ks. Z. Drozd spotkał się z wielką życzliwością i przychylnością miejscowego proboszcza ks. R. Schabowskiego.

Jak to zostało już wspomniane wspólnoty greckokatolickie nie miały własnych świątyń. W związku z tym zwracano się do danego proboszcza o pozwolenie na odprawianie w kościele nabożeństw greckokatolickich. Zdarzało się, że grekokatolików nie wpuszczano do kościołów, gdzie mieli prawo odprawiać na mocy dekretu otrzymanego z Kurii Biskupiej. W takich wypadkach liturgię odprawiano na dworze przed kościołem. Taka sytuacja miała miejsce na Wielkanoc 1973 r. w Gąbinie. Wiernych wraz z kapłanem nie wpuszczono do świątyni pomimo tego, że biskup Koszalińsko-Kołobrzeski I. Jeż zalecił proboszczowi udostępnić kościół na odprawienie liturgii w obrządku wschodnim. 6 czerwca 1960 r. proboszcz parafii św. Józefa w Koszalinie nie zezwolił na odprawienie liturgii w rycie wschodnim. Jako powód tej decyzji podał, że został wezwany do Referatu do Spraw Wyznań w WRN w Koszalinie i tam zakazano mu udzielać zezwolenia na nabożeństwa, gdyż nie było to wcześniej uzgodnione z władzami świeckimi. Zdarzało się też, że proboszcz parafii łacińskiej zmieniał godzinę, w której odprawiano liturgię w obrządku wschodnim na taką która nie pasowała kapłanowi greckokatolickiemu, ponieważ w tym czasie służył on liturgię w innym miejscu.

Wznowienie działalności duszpasterskiej księży greckokatolickich wywołała pewien niepokój wśród duchownych rzymskokatolickich. Księża bowiem obawiali się utraty wiernych grekokatolików, którzy dotąd uczęszczali na nabożeństwa łacińskie z powodu braku możliwości modlenia się w swoim obrządku.

Władza komunistyczna w latach 60-tych przystąpiła ponownie do walki z Kościołem greckokatolickim. Wiernych nie dopuszczano do świątyń. Władze zamykały kościoły w których odprawiano nabożeństwa greckokatolickie. Nie wyrażano zgody na otwarcie nowych ośrodków duszpasterskich. W Sanoku zabrano klucze do świątyni gdzie odprawiane były nabożeństwa greckokatolickie. W Komańczy, gdzie od 1949 roku odprawiano nabożeństwa 5 VII 1961 zamknięto cerkiew greckokatolicką, którą w 1962 r. przekazano prawosławnym. W ten sposób nie tylko zlikwidowano jedną z placówek, ale również skłócono ze sobą Ukraińców obu obrządków. 9 VII 1962 r. zamknięto cerkiew w Krempnej. Represje władz były wymierzone również bezpośrednio przeciw duchownym. Kapłani byli wzywani na przesłuchania, często byli nachodzeni przez funkcjonariuszy służby bezpieczeństwa. Władza próbowała w ten sposób zastraszyć duchownych. Pod presją gróźb ks. P. Maziarz duszpasterz w Zielonej Górze zrezygnował z pracy duszpasterskiej. Inwigilowano też kandydatów do kapłaństwa. Władze starały się namówić do współpracy kleryków, którzy kształcili się w seminariach. W przypadku gdy dany seminarzysta nie chciał współpracować ze służbami bezpieczeństwa był szantażowany możliwością wcielenia do wojska. Istniały specjalne jednostki wojskowe, do których przydzielano kleryków. Takie jednostki znajdowały się w Bartoszycach, Brzegu nad Odrą, Podjuchach.

Pomimo tych represji obserwujemy natężanie się apeli o legalizację Kościoła greckokatolickiego. Zbiegano u władz kościelnych i państwowych o zgodę na wyświęcenie biskupa dla grekokatolików w Polsce.
W latach 60-tych dzięki zabiegom ks. B. Hrynyka odnowiono działalność Przemyskiej Greckokatolickiej Kapituły. W 1965 r. Prymas Wyszyński na prośbę ks. B. Hrynyka mianował ks. S. Dziubynę kanonikiem honorowym, a następnie kanonikiem rzeczywistym Kapituły. Kapituła zebrała się 6 VIII 1968 r. W skład kapituły wchodzili wtedy: ks. B. Hrynyk, ks. M. Deńko, ks. S. Dziubyna. 28 IX 1969 r. prymas Wyszyński mianował ks. B. Hrynyka prepozytem kapituły, a ks. I. Fedewycza kryłoszaniłem kapituły. W 1976 r. Prymas mianował ks. M. Deńko archidiakonem kapituły, ks. Dziubynę kustoszem, ks. I. Fedewycza scholastykiem kapituły. 20 VII 1977 r. Prymas mianował ks. Dziubynę

prepozytem Kapituły Przemyskiej. 15 lipca 1981 r. Patriarcha Slipyj mianował ks. Dziubynę Wikariuszem Kapitulnym. W 1989 r. w skład Kapituły Przemyskiej wchodzili:

• rzeczywiści kanonicy: ks. bp. J. Martyniak, ks. mitrat S. Dziubyna (prepozyt kapituły), ks. mitrat M. Deńko – archidiakon Kapituły, ks. prałat J. Fedewicz – scholastyk Kapituły, ks. mitrat T. Majkowicz, ks. P. Kryk

• honorowi kanonicy: ks. E. Charchalis, ks. J. Jeremin, ks. A. Rożak

W drugiej połowie lat 60-tych utworzono trzy greckokatolickie dekanaty, których granice pokrywały się z granicami diecezji rzymskokatolickich. W skład dekanatu północnego wchodziły placówki znajdujące się na terenie diecezji olsztyńskiej i gdańskiej. Dziekanem tej diecezji został ks. J. Charchalis. Drugim utworzonym dekanatem był dekanat północno-zachodni, który obejmował placówki znajdujące się w diecezji Gorzowskiej. Dziekanem był ks. S. Dzubyna. Utworzono też dekanat południowy. Dziekanem został ks. W. Hajdukewycz. Dziekanat ten obejmował ośrodki duszpasterskie z terenów diecezji Poznańskiej i Opolskiej.

Referentami z nominacji prymasa Wyszyńskiego do spraw grekokatolików byli ks. B. Hrynyka i ks. M. Deńka. 8 IX 1967 r. prymas Wyszyński mianował natomiast ks. B. Hrynyka Wikariuszem Generalnym grekokatolików w Polsce. Ks. Hrynyk na mocy tej nominacji został oficjalnym przedstawicielem grekokatolików. Uważał on, że siedziba wikariusza generalnego powinna znajdować się w Przemyślu, gdzie w tymże roku zamieszkał. Mieszkając w Przemyślu przejął duszpasterstwo prowadzone dotąd przez bazylianów, którzy zajęli się duszpasterstwem w Jarosławiu.

Zaczęto w tym czasie organizować konferencje dla księży, rekolekcje, wydawano biuletyn informacyjny „Obiżnyk”. Czasopismo ukazywało się w latach 1967 – 1977. O treści niniejszego biuletynu był informowany prymas, który wyrażał zgodę na jego wydawanie. Pierwsze rekolekcje dla kapłanów greckokatolickich odbyły się w klasztorze Jezuitów w Starej Wsi. W dniach od 27 do 30 lipca 1971 r. W rekolekcjach, które prowadził ks. W. Hajdukiewicz wzięło udział 24 księży.

Według raportu o stanie cerkwi w Polsce jaki złożył ks. B. Hrynyk w 1968 r. do Stolicy Apostolskiej, w kraju było wtedy 29 księży pracujących na placówkach greckokatolickich, trzech było na emeryturze, czterech nie podjęło pracy duszpasterskiej, a 30 pracowało na parafiach łacińskich.

Sytuacja kościoła w latach 70-tych niewiele się zmieniła. Ks. S. Dziubyna pisze w swoich wspomnieniach: „Póki co nie było żadnych oznak że nasza sytuacja ulegnie polepszeniu. Zwiększyła się co prawda liczba nowopowstałych parafii jednak żadna z nich nie miała prawnego statusu. Setki osób nadal są pozbawione niedzielnego słowa bożego, spowiedzi, chrztu, pogrzebu w swoim rycie”. W niektórych miejscowościach prawie we wszystkie niedziele i święta wierni mieli możliwość uczestniczyć w nabożeństwach. Jednak wciąż było wiele takich miejsc gdzie odprawiano tylko sporadycznie z okazji większych świąt. W wielu miejscowościach duchowni podejmowali działalność duszpasterską nielegalnie, bez zgody władz.

Dane za 1974 r. mówią o 39 księżach pracujących wśród grekokatolików. W tej liczbie oprócz księży diecezjalnych byli również zakonnicy, 8 bazylianów, werbista, studyta, a także dwóch birytualistów. W parafiach łacińskich pracowało wtedy 13 greckokatolickich księży. Większość księży była jednak w podeszłym wieku. Aby obsłużyć przydzielone im parafie musieli pokonywać dziesiątki kilometrów. Odczuwalny był dotkliwy brak księży. Dopiero w 1975 r. wyświęcono pierwszych kleryków w obrządku bizantyjsko-ukraińskim. Sprawa kształcenia nowej kadry była sprawą niezmiernie istotną dla dalszego funkcjonowania duszpasterstwa. Nie funkcjonowało bowiem w Polsce od 1945 r. oddzielne seminarium greckokatolickie. Kandydaci do kapłaństwa kształcili się więc po łacińskich seminariach. Początkowo nie było określonego miejsca w którym mają kształcić się greckokatoliccy klerycy. 26 X 1957 r. ks. Hrynyk zwrócił się do Prymasa w sprawie kształcenia kandydatów do kapłaństwa: „ My kapłani greckokatoliccy prawie wszyscy jesteśmy w starszym wieku. Z liczby 113 w r. 1947 pozostało nas obecnie w Polsce 79. Musimy oglądać się za nowym pokoleniem naszego duchowieństwa i poszukać sobie następców. Na szczęście zgłosiło się 7 kandydatów do Wyższego Seminarium(…) i 15 kandydatów do Seminarium Małego (…). Bardzo prosimy o umieszczenie ich w jednym seminarium duchownym, gdzie mieliby swoje nabożeństwa i jednocześnie pobieraliby naukę przedmiotów związanych z obrządkiem wschodnim” . Prymas Wyszyński wyznaczył na to miejsce Wyższe Seminarium Duchowne w Gnieźnie, które podlegało prymasowi. Studiował tu jeden seminarzysta. Od 1964 r. seminarzyści greckokatoliccy zaczęli się kształcić w Wyższym Seminarium Duchownym w Lublinie. Początki funkcjonowania kleryków były trudne. Nie było kadry, która przygotowałaby przyszłych kapłanów do posługi w Kościele tradycji wschodniej. Z tego powodu organizowane były letnie obozy, na których starsi księża prowadzili wykłady z zakresu liturgiki i historii, uczono śpiewu cerkiewnego. Z biegiem czasu w seminarium zaczęły się wykłady z języka starocerkiewnosłowiańskiego i ukraińskiego, z liturgiki, wschodniego prawo kanonicznego i historii Kościoła greckokatolickiego. W 1975 r. został wyświęcony pierwszy ksiądz, który ukończył seminarium w Lublinie. Pierwszym opiekunem kleryków był ks. S. Dziubyna (1969-1982), następnie funkcję tę pełnił śp. władyka T. Majkowycz, następnie o. T. Jankiw, po nim ks. M. Pastuch, a od 1996 r. funkcję tę pełni ks. B. Pańczak. Od 1989 r. w seminarium lubelskim kształcą się również klerycy z Ukrainy. Natomiast Bazylianie kształcą swoich kleryków w Warszawie, a także od niedawna w Przemyślu.

Z biegiem lat kiedy stworzono warunki dla kształcenia się kandydatów do kapłaństwa ich liczba systematycznie rosła. W latach 50-tych otrzymało święcenia pięciu, w 60-tych czterech, w 70-tych dziewięciu, po 1980- 24. Klerycy ze względu na brak greckokatolickiego władyki byli święceni przez łacińskich biskupów, lub też jechali za granicę aby tam przyjąć święcenia od naszych biskupów. Dopiero w 1981 r. władyka M. Lubacziwśkyj przebywając w Polsce w związku z pogrzebem prymasa Wyszyńskiego, wyświęcił w Przemyślu dwóch kapłanów. W następnych latach przyjeżdżał do Polski ks. abp M. Marusyn, który udzielał święceń kapłańskich.

31 V 1977 r. zmarł dotychczasowy Wikariusz Generalny ks. B. Hrynyk. Na jego miejsce prymas Wyszyński w dniu 14 VI 1977 r. mianował ks. S. Dziubynę. Funkcję tę pełnił on do momentu śmierci kardynała Wyszyńskiego. Wikariusz Generalny ks. Dziubyna w liście do Sekretariatu Stanu Stolicy Apostolskiej opisuje sytuację duchownych i wiernych Kościoła greckokatolickiego w Polsce: „Obecnie Msze św. i inne nabożeństwa odprawiają dla nich (dla grekokatolików A. M.) gr.-kat. duszpasterze w kościołach rzymskokatolickich, na podstawie dekretu J. Em. Ks. Kardynała – Prymasa Polski, jako naszego Ordynariusza, i za zgodą miejscowych Ordynariuszy. Dawniej Władze Państwowe robiły trudności w tym względzie i nie zawsze zgadzały się na nabożeństwa dla grekokatolików, obecnie zaś uzależniły to od zgody Władz Kościelnych. Niestety niektórzy Ordynariusze nie zawsze zgadzają się na nabożeństwa w gr.-kat. obrządku, a bez ich zgody Ks. Prymas nie może dać odpowiedniego Dekretu. Tak jest w Krynicy i Rozdzielu, na terenie Diecezji Tarnowskiej, w Lubaczowie, na terenie archidiecezji Lwowskiej z siedzibą w Lubaczowie oraz w Miastku, na terenie Diecezji Koszalińsko-Kołobrzeskiej. Są również wypadki, że mimo Dekretu J. Em. Ks. Kardynała-Prymasa, Księża obrządku gr.-kat. nie mogą wykonywać swoich obowiązków duszpasterskich, gdyż proboszczowie obrz. rzym.-kat nie wpuszczają ich do kościoła. Tak jest w Bartoszycach na terenie diecezji Warmińskiej.”

W latach 80-tych nastąpił proces stopniowego odradzania się Kościoła greckokatolickiego w Polsce. Było to związane ze zmianą dotychczas prowadzonej polityki wyznaniowej przez państwo. Państwo przestało sobie rościć prawa do wydawania zezwoleń na odprawianie greckokatolickich nabożeństw. We wrześniu 1980 r. odbyły się obrady Wspólnej Komisji Rządu i Episkopatu. Duchowni greckokatoliccy apelowali do prymasa o uwzględnienie podczas obrad spraw dotyczących uregulowania statusu Kościoła greckokatolickiego.

Po śmierci prymasa Wyszyńskiego jego następcą został J. Glemp. Otrzymał on od Stoicy Apostolskiej nominację na delegata dla grekokatolików z prawami ordynariusza. Grupa wiernych zwróciła się do nowego Prymasa Glempa z takim apelem: “Właśnie dzisiaj, bardziej niż kiedykolwiek, potrzebne jest podniesienie wiernych na duchu, wzmocnienie ich wiary, dodanie otuchy i siły do pokonywania trudności. Potrzebne jest lepsze zrozumienie przez duchownych i wiernych obrządku zachodniego dla spraw Kościoła greckokatolickiego w Polsce. Potrzebna jest nam także doskonalsza organizacja wewnętrzna, dzięki której Kościół nasz mógłby sprawniej rozwijać swą działalność duszpasterską. Potrzebny jest nam posiadający większe niż dotąd uprawnienia zwierzchnik Kościoła greckokatolickiego w Polsce”. W dniu 22 XII 1981 r. prymas Glemp mianował dwóch wikariuszy generalnych dla grekokatolików. Ks. J. Martyniaka (dziekana legnicko-wrocławskiego) oraz o. J. Romanyka (prowincjała bazylianów). Utworzona dwa wikariaty: południowy – zarządzał nim ks. Martyniak, oraz północny – za niego odpowiedzialny był o. Romanyk. Podział na dwa wikariaty oparto na strukturze terytorialnej kościoła rzymskokatolickiego. Wikariusze otrzymali szerokie prawa do kierowania kościołem greckokatolickim w Polsce. Do południowego wikariatu należeli wierni znajdujący się na terenie metropolii wrocławskiej i krakowskiej, archidiecezji lubaczowskiej i diecezji przemyskiej. Z kolei do północnego wikariatu należeli wierni z terenów metropolii gnieźnieńskiej, poznańskiej, warszawskiej, archidiecezji białostockiej, diecezji łomżyńskiej i diecezji drohiczyńskiej. Wikariaty składały się z dekanatów. W skład wikariatu północnego wchodziły dekanaty: koszaliński i olsztyński, a wikariatu południowego dekanaty wrocławsko-legnicki i przemyski.

Prymas Glemp na mocy specjalnych praw przyznanych przez Stolicę Apostolską Prymasom Polski mianował dwóch wikariuszy generalnych. W tym czasie był też wikariusz Kapitulny mianowany przez Arcybiskupa Większego Lwowa Slipyja. Kardynał Josyf zwrócił się w wyniku zaistniałej sytuacji do S. Dziubyny (Wikariusza Kapitulnego) w celu: uniknięcia nieporozumień, wytłumaczenia zadań Przemyskiej Kapituły, a także pokazania jak powinny układać się relacje między Wikariuszem Kapitulnym a Wikariuszami Generalnymi. J. Slipyj w liście do ks. Dziubyny informował, że Wikariusze Generalni są, aby wspierać w pracy duszpasterskiej Prymasa, a Wikariusz Kapitulny jest dla eparchii przemyskiej. Ma strzec dziedzictwo tej eparchii do czasu kiedy będzie naznaczony władyka przemyski. W kolejnym liście czytamy: „Aby Prymas mógł dobrze sprawować swą opiekę nad wiernymi i duchowieństwem greckokatolickim mianował dwóch wikariuszy dla Ukraińców w Polsce. (…) Kapituła Przemyska i jej wikariusz mianowany przeze mnie nie ma oddzielnej jurysdykcji bowiem nie może być dwóch, ale istnieje z powodu:

a) przedłużenia istnienia tejże kapituły i jej tradycji

b) opieki i nadzoru nad majątkiem eparchii (…)

Wikariusz tejże Kapituły nie ma władzy nad wikariuszami naznaczonymi przez prymasa, ale zdrowy rozum podpowiada aby między nimi był wzajemny szacunek i współpraca, aby wszystko odbywało się tak jak nakazał św. Paweł. Wikariusz Kapitulny nie ma żadnej władzy nad wiernymi w Polsce.

Lata 80-te przyniosły dla Kościoła greckokatolickiego rozwój struktur organizacyjnych. Zwiększyła się liczba ośrodków duszpasterskich. W 1983 r. było 70 ośrodków duszpasterskich, 47 kapłanów, w tym 32 księży diecezjalnych, 13 bazylianów, werbista, salwatorianin, a w 1988 r. liczba placówek duszpasterskich wzrosła do 84, które obsługiwało 61 księży. Rozwinął się ruch ludzi świeckich organizujących się w bractwa cerkiewne i rady parafialne. 26 III 1982 r. odbyła się pierwsza pielgrzymka grekokatolików do Częstochowy. Pod konie 1983 r. zaczęto wydawać czasopismo „Łystok Myrjan”. Było to pismo jakie poruszało tematykę życia religijnego Ukraińców w Polsce. Wierni zwrócili się do władz kościelnych z prośbą o mianowanie biskupów ordynariuszy, bądź przynajmniej biskupów sufraganów dla grekokatolików. Mieliby oni podlegać Arcybiskupowi Większemu Lwowa, ale równocześnie posiadać prawo do uczestniczenia w obradach KEP z prawem głosu w sprawach dotyczących grekokatolików.

Władze pozwoliły, aby wspólnoty greckokatolickie w Polsce odwiedził sekretarz Kongregacji Kościołów Wschodnich abp M. Marusyn. Ks. S. Dziubyna twierdzi, że zgoda wyrażona przez władze państwowe na przyjazd do Polski arcybiskupa Marusyna była półoficjalnym uznaniem funkcjonowania Kościoła greckokatolickiego. Ta wizyta miała przede wszystkim znaczenie psychologiczne dla grekokatolików. Był to bowiem pierwszy biskup greckokatolicki od czasów uwięzienia biskupów Kocyłowskiego i Łakoty w 1946 r., który odwiedził parafie greckokatolickie w Polsce. Abp M. Marusyn jeszcze kilkakrotnie przyjeżdżał do Polski na przestrzeni lat 1984 – 1989, gdzie odwiedzał greckokatolickie parafie, spotykał się z przedstawicielami władz i hierarchami kościoła łacińskiego, wyświęcał nowych księży. 13 IX 1988 roku poświęcił w Komańczy pierwszą po wojnie zbudowaną Cerkiew.

10 IX 1988 roku w sanktuarium na Jasnej Górze odbyły się uroczystości związane z tysiącleciem chrztu Rusi. Na uroczystościach tych obecni byli zarówno ukraińscy jak i polscy biskupi, a także około 10 tys. wiernych. W telegramie wysłanym do grekokatolików Jan Paweł II pisał: „ Przyzywając wstawiennictwo Bogurodzicy, oddaję Jej macierzyńskiemu Sercu duchowych synów i córki św. Włodzimierza w Polsce, na Ukrainie i na całym świecie, i modlę się, by w przyszłym tysiącleciu doznali łaski nowego rozkwitu”.

4.2 Utworzenie nowych struktur 1989-1996

17 maja 1989 r. Sejm uchwalił ustawę o stosunku Państwa do Kościoła Katolickiego. Na mocy tej ustawy kościelne osoby prawne miały prawo zabiegać o zwrot zagrabionego przez państwo mienia jeśli w chwili wejścia ustawy w życie było ono wciąż w posiadaniu państwa. Ustawa mówiła ponadto o istnieniu w Polsce jednego Kościoła Katolickiego jako przedmiotu prawa publicznego bez wymieniania jego obrządków działających w Polsce. W konsekwencji tej ustawy osobowość prawną uzyskały struktury organizacyjne Kościoła greckokatolickiego, lecz nie uzyskał jej cały Kościół. Wierni nie zgadzali się z treścią tej ustawy. Blisko 5,5 tys. osób podpisało protest w tej sprawie. Oto treść jednego z pism wysłanych do hierarchów kościelnych „Usankcjonowano w ten sposób na wpół legalne funkcjonowanie Cerkwi greckokatolickiej, pozbawiając tym samym naszą wspólnotę precyzyjnie określonej podmiotowości prawnej w ustawodawstwie Rzeczypospolitej Polskiej. A brak takiej podmiotowości podważa tożsamość Cerkwi jako Katolickiego Kościoła Wschodniego i podmiotu prawa w Państwie. Powoduje to negatywne skutki w kontaktach z władzami państwowymi”. 11 X 1991 r. Sejm nowelizował ustawę. W ustawie zapisano, że Kościół Katolicki istnieje w Rzeczpospolitej we wszystkich swoich obrządkach, jednak nie zostały one wymienione.

Przeobrażenia polityczne jakie dokonały się w Polsce w 1989 r. miały wpływ na dalszy rozwój działalności duszpasterskiej Kościoła greckokatolickiego w Polsce. We wrześniu 1989 roku na biskupa pomocniczego Prymasa Polski dla grekokatolików wybrano ks. J. Martyniaka jako biskupa tytularnego Vardemissy. Konsekracja nowego władyki miała miejsce 16 IX 1989 r. w Częstochowie. Konsekracji dokonali arcybiskup Większy Lwowa M. Lubacziwśkyj, abp M. Marusyn, prymas J. Glemp i władyka B. Losten. 16 I 1991 r. władyka Jan Martyniak został ordynariuszem eparchii przemyskiej. W Polsce przestał funkcjonować podział na wikariaty, istniała bowiem eparchia przemyska, której terytorium pokrywało się z granicami Polski. 13 IV 1991 r. miała miejsce intronizacja (ingres), czyli oficjalne objęcie władzy w eparchii przez władykę. Intronizacja jednak odbyła się w łacińskiej katedrze. Oto echa tego wydarzenia: „Jest to wydarzenie historyczne: po czterdziestu latach odnowiono greckokatolicką diecezję przemyską. Dla deportowanej w akcji „Wisła” z 1947 roku społeczności wiernych Cerkwi Greckokatolickiej stanowi to zwieńczenie pierwszego etapu odbudowy struktury kościelnej po jej totalnym zniszczeniu w latach 1944-1947, po wywiezieniu do ZSRR biskupów greckokatolickich: ordynariusza Josafata Kocyłowskiego, sufragana Hryhorija Łakoty i ich męczeńskiej śmierci w obozach i łagrach. Jest to akt zadośćuczynienia za prześladowania, wydziedziczenie z ziem rodzinnych, świątyń i majątku. Jednakże doniosłość tego wydarzenia przesłania atmosfera wokół odnowienia diecezji. Uniemożliwienie przez grupę osób objęcia przez władykę Martyniaka greckokatolickiej katedry św. Jana Chrzciciela i odbycia ingresu – wbrew stanowisku papieża Jana Pawła II i Episkopatu Polski-jest faktem bolesnym i upokarzającym.(…)Wydarzenie to wywołało w społeczności ukraińskiej ogromne rozgoryczenie”.

Nie uregulowana było wciąż jeszcze sprawa statusu prawnego cerkwi. Wierni apelowali o nadanie Kościołowi greckokatolickiemu statusu odrębnego Kościoła w państwie Polskim: „Spraw uregulowania sytuacji prawnej Kościoła Greckokatolickiego została pominięta milczeniem przez Sejm poprzedniej kadencji. Obecnie, po dwuletnich przemianach w Polsce, po obsadzeniu stanowiska biskupa przemyskiego obrządku wschodniego, zachodzi pilna potrzeba i wręcz konieczność uregulowania statusu tego Kościoła”.

Od momentu odnowienia eparchii przemyskiej zaczął się jednak proces przekształcania greckokatolickich placówek w parafie, stworzono urzędy i instytucje cerkiewne. Zaczęła też oficjalnie funkcjonować Greckokatolicka Kapituła Przemyska. Władyka zarządzał całym Kościołem greckokatolickim w Polsce, podlegali mu wszyscy grekokatolicy mieszkający w Polsce. Władyka Jan Martyniak wydał 14 kwietnia 1991 r. dekret na mocy którego wznowiona została działalność kurii eparchialnej w Przemyślu i określił zasady jej dalszego funkcjonowania.

Oto tabela obrazująca stan organizacyjny Kościoła greckokatolickiego w Polsce w latach 1991-1996.

* Wraz z księżmi emerytami i pracującymi za granicą.

W czerwcu 1991 r. podczas wizyty w Polsce Papież – Słowianin Jan Paweł II spotkał się z grekokatolikami w Przemyślu. W tym miejscu trzeba podkreślić, że wybór papieża Jana Pawła II miał wielkie znaczenie dla Kościoła greckokatolickiego. Papież ten wielokrotnie zaświadczył, że sprawa Kościoła greckokatolicka jest mu bardzo bliska. Kiedy odbierał hołd pontyfikalny tzw. homagium to na widok zbliżającego się do niego zwierzchnika Kościoła greckokatolickiego kardynała Slipyja wstał i wymienił z nim przyjacielski uścisk. Warto zaznaczyć, że uczynił to tylko wobec dwóch hierarchów Kościoła Katolickiego. Podczas spotkania z grekokatolikami w Przemyślu 2 czerwca 1991 r. Ojciec Święty powiedział: „ Zaiste, wielkie uniżania zaznał Kościół bizantyńsko-ukraiński na swoich ziemiach rodzinnych w ciągu 45 lat prześladowania. Wszyscy jego biskupi, bez żadnego wyjątku, znaleźli się w więzieniach. Setki księży i tysiące najgorliwszych wiernych aresztowano i skazano na obozy pracy i dożywotnią poniewierkę. Odebrano temu Kościołowi wszystkie cerkwie, seminaria duchowne i wydawnictwa, zniszczono wszystkie struktury kościelne. Odebrano mu nawet prawo do własnego imienia. Imię tego Kościoła pojawiało się publicznie tylko wtedy, gdy rzucano nań oszczerstwa. I trzeba nam Boga wielbić za to, że Kościół ten – w swej całości – zachował się w swoim uniżaniu jak prawdziwa Służebnica Pańska. Ani jeden biskup tego Kościoła nie zaparł się swojej wiary ani nie odstąpił od jedności z Opoką Piotra – mimo że prześladowcy bardzo się o to starali. W prześladowaniach Kościół ten wydał setki i tysiące męczenników. Wielu z nich znamy z imienia, ale imiona wielu innych jednemu tylko Bogu są znane”. Podczas tego spotkania Jan Paweł II przekazał dla grekokatolików kościół garnizonowy Najświętszego Serca Pana Jezusa, w którym – dodajmy – odbywało się to spotkanie.

25 III 1992 r. Papież wydał bullę „Totus Tuus Poloniae Populus”. Na mocy tej decyzji granice eparchii przemyskiej i jej jurysdykcję rozciągnięto na całe terytorium Polski. Ponadto eparchia przemyska została podporządkowana metropolii warszawskiej obrządku łacińskiego. Decyzja to była o tyle niezrozumiała, że równocześnie łacińską archidiecezję łódzką podporządkowano bezpośrednio Stolicy Apostolskiej. Komentując tę decyzję M. Czech pisze: „W obecnej sytuacji rozwiązanie przyjęte w bulli przez szerokie kręgi wiernych postrzegane są jako faktyczne wyznaczenie nam roli obrządku będącego obrządkiem Kościoła rzymskokatolickiego, a nie równoprawnego Kościoła…”. W petycji skierowanej do papieża Jana Pawła II czytamy: „Dla wspólnoty wiernych Cerkwi greckokatolickiej w Polsce jest to rozstrzygnięcie niezrozumiałe i bolesne. Podważa ono bowiem podmiotowość i tożsamość naszej Cerkwi w Państwie Polskim jako integralnej części Kościoła greckokatolickiego, którego zwierzchnikiem jest Arcybiskup Większy Lwowa”. Podkreślano konieczność zachowania odrębności kanonicznej i prawnej Cerkwi jako integralnej części całego Kościoła greckokatolickiego. Postulowano również utworzenie metropolii przemyskiej. W proteście przeciwko tej decyzji zebrano około 10 tys. podpisów. 19 VI 1993 r. Papież zmienił poprzednią decyzją i podporządkował eparchię przemyską bezpośrednio Stolicy Apostolskiej.

W 1995 r. Wikariusz Generalny w sprawozdaniu o stanie eparchii przemyskiej podaje następujący stan personalno-administracyjny greckokatolickiej eparchii przemyskiej: „Licząca ok. 110 tys. rzesza wiernych katolików obrządku bizantyńsko-ukraińskiego zaspokaja swoje religijne potrzeby w 108 parafiach, przynależnych do 7 dekanatów, a to: przemyskiego, krakowsko-krynickiego, wrocławskiego, zielonogórskiego, koszalińskiego, olsztyńskiego i elbląskiego. Posługi kapłańskie spełnia 50 księży diecezjalnych. Ponadto 5 z nich duszpasterzuje poza zagranicą. Istniejące Wyższe Seminarium Duchowne w Lublinie kształci 70 alumnów, w tym 54 z Ukrainy. Nadto w granicach diecezji działają: zakon męski OO. św. Bazylego Wielkiego, posiadający 5 domów zakonnych i liczący 15 kapłanów; zakony i zgromadzenia żeńskie, a to: SS. Św. Bazylego Wielkiego; Zgromadzenie SS. Służebnic NMP; Zgromadzenie SS. Św. Józefa Oblubieńca NMP. Zakony i zgromadzenia posiadają 25 domów i liczą łącznie 144 sióstr zakonnych”.

1 VI 1996 r. Papież wydał bullę na mocy której utworzono metropolię przemysko-warszawską. W jej skład weszły archieparchia przemysko-warszawska i eparchia wrocławsko-gdańska. Władyka Jan Martyniak został podniesiony do godności metropolity i został ordynariuszem archieparchii przemysko-warszawskiej. Intronizacja metropolity do archikatedry w Przemyślu 17 VIII 1996 r. Na władykę nowo utworzonej eparchii wrocławsko-gdańskiej wybrano ks. T. Majkowycza. Dekanaty przemyski, krakowsko-krynicki, elbląski, olsztyński należą do archieparchi przemysko-warszawskiej; natomiast dekanaty wrocławski, zielonogórski, koszaliński, słupski wchodzą w skład eparchii wrocławsko-gdańskiej. Hirotonia władyki T. Majkowycza odbyła się w Przemyślu 12 VII 1996 r., a ingres do katedry wrocławskiej 3 sierpnia.

Kościół greckokatolicki w Polsce uzyskał status metropolii. Jest to zwieńczenie dążeń duchowieństwa i wiernych do osiągnięcia należnej organizacji struktur Kościoła greckokatolickiego w Polsce. Metropolia Przemysko – Warszawska została podporządkowana bezpośrednio Stolicy Apostolskiej.

Wydaje się, że od tego czasu sytuacja prawna Kościoła greckokatolickiego w Polsce ustabilizowała się. W końcu nastały czasy, kiedy w normalnych warunkach można zabiegać o prawidłowy rozwój tego wyznania. Przed nim stoi jednak wiele wyzwań związanych nie tylko ze zmieniającą się sytuacją społeczną w kraju, ale także z potrzebą uregulowania wewnętrznej organizacji.

Podziel się: