Strona główna » Artykuły » Modlitwa » MODLITWA PORANNA CHOREGO
MODLITWA PORANNA CHOREGO
1. Boże, Ty znasz moje cierpienia, ponieważ spadły one na mnie z Twojej woli, Ty znasz również moje pragnienia, aby te cierpienia przyjąć z Twojej ręki bez obawy i znosić je wytrwale; Ty bowiem wszystko wiesz. Chcę znosić wszystko, cokolwiek Tobie spodoba się zesłać na mnie.Ty nie patrzysz na poruszenia mojej zmysłowej natury. Widzisz serce, które kocha Ciebie i oddaje hołd Twojej woli.
Chcę cierpieć jak cierpiał Jezus. Modlę się jak Jezus; „Ojcze, zabierz ten kielich ode mnie! Ale nie moja, lecz Twoja wola niech się stanie". Złagódź cierpienia lub wzmocnij siłę mojej wiary w Twoją ojcowską miłość. Dodaj siły do znoszenia cierpień.
Twoja ojcowska miłość jest niezmienna i wszędzie obecna. Nie może jej pomniejszyć żadne cierpienie, niech więc żadne cierpienie zasłania mi jej. Jak za chmurami prześwieca słońce, tak Twoja miłość świeci przez cierpienia. Miej upodobanie w moim cichym cierpieniu i nawiedź mnie Twoją wszechmocną pociechą, abym mógł cieszyć się Twoją wszechmocną pociechą, abym mógł cieszyć się tym cierpieniem tu i w wieczności.
2. Razem ze mną przebudziła się choroba, z tym co boli i przygniata; ale przebudziła się również wiara, że Bóg jest obecny i wiecznie ten sam. Razem ze mną „obudził się" Bóg chorych i zdrowych. Wiara jest jeszcze we mnie żywa, wszystko jest od Boga, przez Boga i w Bogu. Ciebie więc, od którego, przez którego i w którym wszystko istnieje, Ojcze, Synu i Duchu Święty, Ciebie z nastaniem dnia obejmuje moja wiara. Ciebie trzyma się moja wiara i nie chce Cię puścić, nawet wtedy, gdy nie będzie już dnia ni nocy, kiedy nie będzie już słońca. Ty bowiem nie tylko jesteś niedaleko, nie tylko jesteś blisko mnie, lecz wszyscy żyjemy i jesteśmy w Tobie. A kiedy moje serce, ożywione Twoim duchem, otwiera się Tobie w miłości i ufności, uświęcasz je i staje się całkowicie Twoją świątynią; i Ty mieszkasz w niej.
Szczęśliwy jestem, że nie muszę wspinać się na wysokość nieba lub schodzić do wnętrza ziemi, aby Cię stamtąd sprowadzić. Ty jesteś tu obecny, jesteś we mnie. Widzę promienie Twojego światła, które oświeca mnie od wewnątrz. Czuję powiew Twojego ducha, który przenika moje serce. Moje serce oddaję Ci na nowo. W cichej cierpliwości i błogosławionym oczekiwaniu na kroki Twojego przewodnictwa chcę wziąć na siebie to, co przynosi mi czas. Chcę cierpieć jak cierpiał Chrystus: „Ojcze, zabierz ten kielich cierpienia ode mnie! Jednak nie moja, lecz Twoja wola niech się stanie!"
Niech to będzie moja pieśń poranna śpiewana wraz z wszystkimi chorymi, którzy znają Twoje imię. Cierpienia ciała maleją lub zwiększają się. Siła do znoszenia cierpień tak, jak cierpiał Chrystus, pochodzi od miłości ojcowskiej; jest ona niezmienna i wszędzie obecna. Gdzie jest Bóg, tam jest Jego miłość, bowiem Bóg jest miłością. Żadne cierpienie nie może mnie pozbawić miłości, żadne cierpienie nie może jej ukryć przed moim wzrokiem. Jak przez ciemne chmury przyświeca słońce, tak przez cierpienie istnieje Bóg, jaśnieje miłość. Widzę ją znów i składam jej hołd.
3. Mogłem spać spokojnie przez kilka godzin. Był to balsam na cierpienia dnia wczorajszego. Bóg tak przedziwnie powiązał cierpienia z radościami. Po cierpieniach całego mojego życia słodki sen ogarnie moje ciała i znajdzie ono w grobie odpoczynek, a dla mojego ducha - Boże, umocnij moją wiarę! - nastanie życie nie przerwane już żadnym snem.
Źródło: J. M. Sailer, Słowa życia. Biblia dla chorych, Instytut Wydawniczy PAX, Warszawa 1989, s. 94 - 95.






